O obowiązkowym wyposażeniu auta większość kierowców przypomina sobie dopiero wtedy, gdy stoi na poboczu albo gdy policjant otwiera bagażnik. A to kilka rzeczy, które sprawdzisz w dziesięć minut. Jeśli jeździsz na Słowację albo do Czech – do pracy, po zakupy czy po samochód – warto wiedzieć, czego wymagają tamtejsze przepisy. Bo różnią się i od polskich, i od siebie nawzajem.
Co musi mieć samochód osobowy na Słowacji
Obowiązkowe wyposażenie reguluje słowacka ustawa nr 106/2018 Z. z. oraz rozporządzenie nr 134/2018 Z. z. Dla zwykłego auta osobowego do 3,5 tony wynikają z nich cztery grupy rzeczy.
- Apteczka samochodowa w przepisanej wersji – kompletna, nieużywana i nieuszkodzona.
- Homologowany trójkąt ostrzegawczy, najlepiej w obudowie ochronnej.
- Kamizelka odblaskowa zgodna z normą EN ISO 20471. Istotny szczegół: ma być w zasięgu kierowcy, nie w bagażniku pod kołem zapasowym.
- Koło zapasowe z felgą, klucz do nakrętek i podnośnik. Wyjątek mają auta z oponami typu run-flat albo z fabrycznym zestawem naprawczym.
Słowacka apteczka nie jest zbiorem przypadkowych bandaży. Rozporządzenie dzieli ją na moduły: środki ochrony (rękawiczki, nożyczki, folia izotermiczna, maseczka do resuscytacji), małe rany, duże rany i krwotoki oraz złamania. W komplecie jest też karta pierwszej pomocy.
Czym różnią się przepisy czeskie
W Czechach obowiązuje rozporządzenie nr 153/2023 Sb. Lista na pierwszy rzut oka jest podobna – apteczka, trójkąt, kamizelka dla kierowcy i rozwiązanie na wypadek przebitej opony – ale diabeł tkwi w szczegółach.
Czeskie przepisy wyraźnie dopuszczają trzy alternatywy dla koła zapasowego: zestaw naprawczy, opony run-flat albo ważne, całodobowe assistance. Jeśli więc auto nie ma w ogóle zapasu, w Czechach wystarczy jedna z tych opcji. Podnośnik i klucz trzeba wozić tylko wtedy, gdy koło zapasowe faktycznie jest w aucie.
Inna jest też zawartość apteczki. Czeska jest prostsza: trzy opatrunki z jedną poduszką, trzy z dwiema, plaster na rolce, opaska uciskowa, rękawiczki, folia izotermiczna i nożyczki z zaokrąglonymi końcami. Apteczka słowacka w czeskim aucie nie stanowi problemu – jest bogatsza w zawartość.
Apteczka: liczy się stan, nie data na opakowaniu
To punkt, którego większość kierowców nie zna. W żadnym z tych krajów data ważności nadrukowana na opakowaniu nie jest dziś głównym kryterium. Przepisy mówią, że zawartość ma być kompletna, nieużywana, czysta i nieuszkodzona. Podczas kontroli drogowej ani na przeglądzie technicznym nikt nie sprawdza terminu na każdym bandażu – patrzy się, czy apteczka w ogóle jest i w jakim jest stanie.
To nie znaczy, że dziesięcioletnią apteczkę można spokojnie ignorować. Sterylny opatrunek po latach w rozgrzanym bagażniku traci sterylność, gumowa opaska twardnieje i pęka, klej plastra wysycha. Nowa apteczka kosztuje około dziesięciu euro – to jedna z najtańszych rzeczy, jakie można w aucie odnowić.
Czego już wozić nie trzeba
Lista obowiązkowego wyposażenia w obu krajach się skróciła. Z auta możesz spokojnie wyjąć:
- Zapasowe żarówki i bezpieczniki. Przy nowoczesnych LED-ach i xenonach kierowca i tak sam ich nie wymieni.
- Linkę holowniczą w autach do 3,5 tony.
- Gaśnicę – w samochodach osobowych nie jest obowiązkowa.
- Papierowy formularz oświadczenia o zdarzeniu jako obowiązkowy element wyposażenia.
Uwaga: „nieobowiązkowe” nie znaczy „zbędne”. Linka holownicza i komplet bezpieczników zajmują w bagażniku minimum miejsca, a raz na jakiś czas ratują sytuację. Przy stłuczce wspólne oświadczenie podpisane przez obie strony to wciąż najszybsza droga do likwidacji szkody.
Mandaty i najczęstsze błędy
Na Słowacji za brakujące lub niekompletne wyposażenie grozi mandat do 60 euro na miejscu i do 100 euro w postępowaniu administracyjnym. W Czechach za to samo zapłacisz do 2 000 koron czeskich. Kwoty nie są dramatyczne, ale to pieniądze wyrzucone bez powodu.
Drożej może wyjść złe użycie wyposażenia. Trójkąt ostrzegawczy stawia się co najmniej 50 metrów za autem, a na autostradzie co najmniej 100 metrów – nie dwa metry za bagażnikiem, gdzie kierowca jadący we mgle zobaczy go za późno. Kamizelkę trzeba założyć zanim wysiądziesz, a to możliwe tylko wtedy, gdy leży w kabinie, a nie pod bagażami.
Kupujesz auto na Słowacji lub w Czechach? Zajrzyj do bagażnika
Podczas oględzin używanego auta wszyscy skupiają się na silniku, książce serwisowej i stanie blacharki. Bagażnik otwiera mało kto. A właśnie tam w minutę sprawdzisz kilka przydatnych rzeczy: czy jest koło zapasowe czy tylko zestaw naprawczy, czy nie brakuje podnośnika i klucza i czy poprzedni właściciel po przebitej oponie czegoś nie wyjął i nie odłożył z powrotem.
Brakujący podnośnik albo oryginalny klucz to nie powód, by auta nie kupować, ale realna pozycja w budżecie i uczciwy argument przy negocjacji ceny. Jeśli natomiast sprzedajesz, kompletne i czyste wyposażenie robi na kupującym lepsze wrażenie niż trzy zdania o tym, jak dbałeś o samochód.
A jeśli po zmianie opon albo po sprzedaży auta zostały w garażu rzeczy, których już nie wykorzystasz – felgi, komplet opon, bagażnik dachowy czy części – możesz je zaoferować innym kierowcom na AutoCasa. Ogłoszenia są bezpłatne, bez prowizji od sprzedaży i bez limitu ogłoszeń, wyróżnienie jest dobrowolne już od 1,50 €. Poza samochodami znajdziesz tu kategorie: motocykle, auta dostawcze i ciężarowe, autobusy, przyczepy, części zamienne, felgi i opony oraz rowery.
Artykuł opisuje przepisy obowiązujące na Słowacji (ustawa nr 106/2018 Z. z., rozporządzenie nr 134/2018 Z. z.) i w Czechach (rozporządzenie nr 153/2023 Sb.) w brzmieniu z września 2026 roku. Nie są to przepisy polskie – jadąc do innego kraju, sprawdź jego własne wymagania.

Dodaj komentarz